OBALAMY I POTWIERDZAMY BARMAŃSKIE MITY

22/4/2020

Według powszechnej opinii barman jest trochę jak ksiądz, tyle, że zamiast siedzieć w konfesjonale, stoi za barem. Zajmuje się nie tylko przygotowaniem koktajli i obsługą, ale jest też powiernikiem wielu historii, smutnych i wesołych opowieści, zwierzeń gości. Cierpliwie przyjmuje wszystko, doradza, pociesza i, tak jak kapłana, obowiązuje go “tajemnica spowiedzi”. Dawniej stanowisko barmana zastępował karczmarz, który kojarzony jest z sylwetką postawnego mężczyzny z brodą, w fartuchu, nalewającego piwo do wielkich szklanych kufli. W wielkich drewnianych izbach odbywały się biesiady, przelewały się litry alkoholu, na stołach lądowały pieczone prosiaki, a roześmiane towarzystwo bawiło się do rana. Podejrzewam, że każdemu z Was teraz bez problemu pojawił się właśnie taki obraz przed oczami. Dlaczego? Dlatego właśnie, że z osobą karczmarza lub barmana jest kojarzonych wiele stereotypów i historii, które od długiego czasu krążą po świecie. Jedne są prawdziwe, drugie nie koniecznie. Postanowiliśmy zapytać Was o to, co dotarło do Waszych uszu w związku z naszym zawodem i odpowiedzieć na najbardziej nurtujące mity świata barmańskiego

Jak zamówię koktajl bez lodu, to dostanę go więcej.

Otóż moi drodzy, niestety nie. Koktajle tworzone w barach mają swoje ustalone proporcje, które sprawiają, że ich smak jest dokładnie dopracowany. Lód w szkle nie jest dodawany po to, aby odebrać Wam część alkoholu, ale aby utrzymać go w odpowiedniej temperaturze i przez cały czas picia koktajlu, zachował on swój doskonały smak. Możecie poprosić o drinka bez lodu, jednak musicie liczyć się z tym, że nie zwiększy to jego objętości. A jeśli poprosicie o większą ilość alkoholu, będziecie musieli za nią dodatkowo zapłacić. 

Barman specjalnie pieni piwo w pokalu, żebym dostał go mniej.

Jeśli spotkało Was kiedyś coś takiego, to jest mi z tego powodu bardzo przykro. Generalnie szkło, do którego nalewa się ten złoty napój bogów, ma określoną pojemność (najczęściej piwo podawane jest w szklankach o pojemności 0,3 l oraz 0,5 l), i dokładnie tyle powinniście go dostać. Warto zwrócić uwagę, że na pokalu jest zazwyczaj zaznaczone krótką linią miejsce, do którego piwo powinno być nalane. Jeśli zdarzyło się, że jest go mniej, możecie zwrócić się do osoby, która Wam to podała. Płacicie za pełnowartościowy produkt i takiego możecie oczekiwać i się domagać.

Piana wpływa nie tylko na atrakcyjność wizualną złocistego trunku, ale także podnosi jego walory smakowe. Gęsta piana izoluje piwo przed dostępem tlenu, a co za tym idzie, chroni napój przed zbyt szybką utratą smaku i zapachu. Oczywiście w przypadku piwa z pianą, nie piany z piwem.

Jak zamówię piwo lane, dostanę rozwodnione.

Lane piwo podawane jest z dużych, kilkudziesięcio litrowych beczek, które są zamknięte pod ciśnieniem. W takim stanie przyjeżdżają od dostawców i zostają podłączone do tzw. “Nalewaków”. Nie ma możliwości, aby barman dolał wody do beczki z piwem, więc podaje Wam produkt pochodzący prosto od dystrybutora. Jeśli jednak czujecie, że z waszym piwem jest coś nie w porządku, macie prawo zwrócić się do barmana z prośbą o zweryfikowanie tego. Pamiętajcie, że jako goście macie prawo do zgłaszania wszelkich niedogodności dotyczących Waszego zamówienia, o ile nie są formą zwykłego przyczepienia się do obsługi, ponieważ macie gorszy dzień ;) Wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo popełniać błędy, więc dajmy sobie szansę na ich naprawienie :)

Barmani podmieniają drogie alkohole w butelkach na tańsze zamienniki.

Kolejny z przykładów, który jeśli Was spotkał, sprawia nam dużą przykrość. W dobrych barach nie stosuje się takich podmianek w celu zaoszczędzenia na składnikach lub zarabiania na gościu. Takie miejsca nie bez powodu mają tak duży wachlarz cenowy w wyborze alkoholu. Chodzi o to, aby każdy z Was czuł się komfortowo i mógł wybrać alkohol w dostępnym przedziale cenowym. Gwarantuję Wam, że barman świetnie doradzi Wam w wyborze czegoś drogiego, jak i bardziej budżetowego. Pamiętajcie, jeśli coś jest tanie, nie musi oznaczać, że jest niedobre. Jeśli macie wątpliwości, czy dany alkohol nie jest podmieniony, nieoryginalny, zwracajcie uwagę, czy na butelce znajduje się chociaż kawałek banderoli (uwaga: bary bardzo często tworzą swoje infuzje i w takich wypadkach korzystają z butelek po innych alkoholach. Zawsze warto zapytać!)

Każdy barman/ każda barmanka ma tatuaż.

Ciężko tutaj zaprzeczyć, jednak znam takich, którzy tych tatuaży nie mają (choć może się to szybko zmienić). Faktycznie, zawód barmana kojarzy się z koszulą czarną lub w kratę, raczej z mężczyznami (to też już się zmienia!) oraz z tatuażami. Jednak zastanawiam się, czy ma to związek z tym konkretnym stanowiskiem, czy z modą, która niewątpliwie opanowała świat oraz z tym, że podejście do wyglądu barmana jest zdecydowanie inne, niż urzędnika czy lekarza. Faktem jest, że tatuaże dość mocno przylgnęły do naszego wizerunku (sama mam ich sporo) i uważam, że dość dobrze komponują się z charakterem miejsca pracy i tego zawodu.

Tatuaże stały się nieodłącznym elementem kojarzonym z zawodem barmana. Trzeba przyznać, że dobrze komponują się z eleganckim ubiorem i nadają charakteru osobom stojącym za barem.

Gość zapłaci inną cenę u różnych barmanów w tym samym miejscu.

No cóż, bywa, że niektórzy próbują w ten sposób “naciągać” swoich gości. Jeśli spotkała Was taka sytuacja, śmiało możecie dopytać z czego wynika rozbieżność w cenie. Być może, że inny barman użył innego rodzaju alkoholu, co wiąże się z inną ceną. Nie bójcie się dochodzić swoich praw i pytać o takie rzeczy. Barman też jest tylko człowiekiem. Jednak w momencie, w którym czujecie się oszukani, a obsługa nie potrafi uargumentować tej różnicy, możecie poprosić o jej wyrównanie (na waszą korzyść). Zdarzają się sytuacje, że pojawia się nowa osoba w obsłudze, a Wy jako stali goście macie swoje ustalone zniżki. Nie miejcie pretensji do “świeżaków”, że nie Was nie znają od momentu waszego przejścia przez próg, tylko poinformujcie o waszej zniżce, lub poproście kogoś, kto Was zna o rozliczenie rachunku. 

Trzeźwy barman, to kiepski barman/ Barmani to alkoholicy.

Tak, lubimy alkohol, lecz z tym wiąże się nasza praca. Nie oznacza to, że wiecznie chodzimy pod jego wpływem i przesadzamy z jego ilością. Są i takie jednostki, które nie piją ani grama. Jasne, zdarza się, że gość zaprosi nas na przysłowiową “kolejkę”, której nie wypada odmówić. JEDNĄ. Nie wypijamy na wyścigi całej butelki alkoholu. To jest nasza PRACA i staramy się trzymać w niej klasę. Jeśli chcemy wypić więcej niż powinniśmy, to robimy to po godzinach i nie w miejscu zatrudnienia (pijalnie i karaoke są do tego najlepsze). Alkohol łączy ludzi z gastro, jednak większość z nas zdaje sobie sprawę z odpowiedzialności w trakcie pracy i dba o dobrą reputację swoją i lokalu. Pijmy, ale z głową.

Jak gość jest pod wpływem alkoholu, barman nalicza inne ceny.

Ciężko powiedzieć jak działają inny barmani, ale wierzę, że wszyscy kierujemy się podobnymi zasadami. Jeśli gość jest pod znacznym wpływem alkoholu, mamy prawo ODMÓWIĆ sprzedaży alkoholu i obsługi. W momencie, w którym taka osoba staje się agresywna, prosimy o opuszczenie lokalu. Nie nabijamy innych cen osobom pod wpływem alkoholu, wystrzegamy się sytuacji, w której musielibyśmy interweniować i narażać się na szkodę naszego miejsca pracy lub gości.

Bycie barmanem to praca studencka i zawód bez przyszłości.

Gastronomia w Polsce jeszcze mocno raczkuje i mocno jest przewiana starym stylem. Wiele miejsc funkcjonuje na dość niskim, bądź umiarkowanym poziomie. Chodzi o to, aby wspólnie walczyć z utartymi stereotypami, po to, aby branża mogła wejść na globalny, bardzo wysoki poziom. Na zachodzie barman jest traktowany na równi z szefem kuchni (poniekąd tak jest, tylko operujemy innymi składnikami i metodami przygotowywania zamówień, jednak coraz częściej są to łączące się składowe). Goście jak i właściciele lokali traktują barmanów z należytym szacunkiem do ich talentu i formy twórczości. Mam nadzieję, że niedługo w Polsce zaczniemy osiągać ten poziom. Stąd chęć szerzenia przez nas kultury koktajlowej i pokazania, że z naszym zawodem można tworzyć plany na przyszłość i iść coraz to lepszą i z większymi perspektywami ścieżką rozwoju.

Wszyscy barmani podrywają kobiety na koktajle.

Ciężko się z tym nie zgodzić, jednak należy pamiętać, że płci żeńskiej bardzo często odpowiada taka forma adoracji. Same bardzo często siadamy przy barze widząc przystojnego barmana. Jeśli taki ma jeszcze coś mądrego do powiedzenia, wprost rozpływamy się nad nim (a on to widzi i doskonale potrafi wykorzystać;)). Nie ukrywajmy, barmaństwo to zawód, który ma przyciągać wzrok, skupiać uwagę. Coraz więcej ludzi przychodzi do koktajlbaru z przeświadczeniem, że wypiją niespotykany koktajl, ale też po to, aby popatrzeć na to, co się dzieje za barem. Jeśli barman (lub barmanka) potrafią wykorzystać swoje atuty, aby skupić na sobie uwagę płci przeciwnej, dlaczego tego nie robić? Taka specyfika pracy, więc należy ją przyjąć dumnie i radośnie i z godnością korzystać z przywilejów jakie ze sobą niesie. 

„Widzimy barmana w naturalnym środowisku, szykującego się na żer” czyt. Krystyna Czubowna

Barmanki/kelnerki mają większe napiwki niż barmani/kelnerzy.

W tym wypadku się nie zgodzę. To wszystko zależy od wielu czynników. Bardzo często mimo wspaniałej obsługi, doskonale wykonanego zamówienia i dopieszczenia gościa do ostatniej minuty, nie zostawi on napiwku. Dlaczego? Odpowiedzi jest wiele: ma gorszy dzień, nie ma ze sobą gotówki, nie lubi zostawiać napiwków lub zwyczajnie w świecie nie wie, że dla obsługi jest to pewna forma docenienia ich pracy. Czy płeć ma znaczenie? Myślę, że oczywistym jest, że męska część obsługi dostanie wyższe napiwki od kobiet, a damska część od mężczyzn. Tak po prostu jest i nie ma co z tym dyskutować. Są jednak dni, kiedy to My mamy gorszy nastrój lub formę i, mimo usilnych starań, obsługa nie jest na takim poziomie, na jakim byśmy chcieli, aby była. Zdajemy sobie sprawę, że te napiwki będą wtedy niższe. Oczywistym jest też, że jeśli kobieta ubierze się w pewien sposób, przyciągnie wzrok mężczyzn, jednak zapewne nie spotka się to z aprobatą damskiej społeczności, a jeśli mężczyzna uśmiechnął się do damy siedzącej przy stole, jej partner może nie być z tego faktu zadowolony. Podsumowując: napiwki w dużej mierze nie zależą od nas, jako obsługi, a od gości, ich humoru i nastawienia.

Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić kilka kwestii, które mocno przylgnęły do naszego zawodu. Część z nich traktujemy z przymrużeniem oka, niektóre są dość krzywdzące. Dla nas bycie barmanem to nie tylko praca, która ma przynieść nam pieniądze, ale bardzo często też pasja i dobra zabawa. Lubimy ludzi, lubimy dzielić się z Wami naszą wiedzą, pomysłami i zainteresowaniami. Największą formą uznania jest wasz uśmiech i moment, w którym wracacie do nas po raz kolejny, przyprowadźcie swoich znajomych, rodzinę do miejsc naszej pracy. Cieszymy się mogąc Was gościć, jak u siebie w domu. Dlatego staramy się, aby nasz zawód nie był odbierany jako praca dorywcza, ale jako forma rozwoju, zabawy i życiowych perspektyw. Rozwijamy się, aby dorosnąć do poziomu zachodniego, a może nawet światowego, gdzie barmani zyskują szacunek, a ich praca jest formą sztuki. 

Marta
Autor

Marta

Marta - barmanka w Dram Explorers Bar, od kilku lat związana z poznańską gastronomią. Ukończyła Studio Aktorskie STA w Poznaniu. Pasjonuje ją muzyka, teatr a także ludzie. Bar jest doskonałym miejscem spełniania jej aspiracji.

Więcej z tej kategorii

Polska miodem pitnym stała
9/7/2020
Jak w korzystać z lokalnych produktów w domu?
20/6/2020
Whisky, czyli odrobina magii na Dzień Ojca
13/6/2020