fbpx

Koktajle

Koktajl New York Sour – wariacja w klimacie Porto

21 października 2018

Zawsze jest nam bardzo miło zapraszać znakomitych barmanów do gościnnych wpisów na naszym blogu. Tym razem mamy przyjemność publikować tekst Darii Bąk, managera jednego z Poznańskich barów oraz jednej z nielicznych przedstawicieli płci pięknej w konkursie Cocktails Masterclass. W Dram Barze październik jest miesiącem Porto. Dlatego też poprosiliśmy Darię o podzielenie się swoim pomysłem na koktajl oparty na tymże trunku. Efekt przeszedł nasze oczekiwania, gdyż poza samą recepturą Daria podzieliła się również swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na temat sztuki barmańskiej i koktajlowej w Polsce.

fot. Daria Bąk

Po drugiej stronie baru

Kilka dni temu otrzymałam wiadomość na instagramie z propozycją podzielenia się swoją wiedzą w temacie cocktaili. Potwierdza się moje przekonanie na temat zasięgu social mediów w dzisiejszych czasach. Tak się składa, że jestem wyjątkową pasjonatką tego, czym zajmuję się w życiu, więc postanowiłam sprostać temu zadaniu i już wiem, że pisanie sprawia mi ogromną przyjemność. Prawdę mówiąc, było to dla mnie zaskoczeniem w pierwszym momencie, ale może wynikało z mojej skromności.

Każdy koktajl to inna historia – o magii tego rzemiosła

Zacznę może od tego, czym tak naprawdę jest barmaństwo? Otóż jest to harówa porównywalna do pracy na budowie ze strony fizycznej, jak również psychicznie ciężka praca, bo przecież jestem też psychologiem. Na końcu jednak najprzyjemniejsze… Sztuka!
Jestem artystą na swojej scenie i każdym cocktailem opowiadam historię. Słodką, gorzką, kwaśną… Jaką tylko chcę i jakiej Gość ode mnie oczekuje. Zwieńczeniem jest satysfakcja, jaką czerpię z zadowolenia lub pochwały. Moje ulubione słowa: „To jest najlepszy cocktail, jaki w życiu piłem! Co w nim jest?”. Odpowiedź brzmi: „Dusza… i pasja.” Dlaczego ten sam cocktail przyrządzony przez dwóch różnych barmanów smakuje inaczej? A, no właśnie!
Odpowiedzi udzieliłam powyżej. Reasumując nie jest to praca dla każdego i z przykrością muszę stwierdzić, że tworzymy dość nieliczną grupę w Polsce.

fot. Daria Bąk

Portugalski twist z klasyką w tle

Dziś zabiorę Was w podróż przez Stany do Portugalii. Punktem wyjścia jest New York Sour – bardzo ceniony, znany i popularny na świecie cocktail klasyczny. To nic innego, jak Whisky Sour z dodatkiem czerwonego wina. Zinterpretuje go troszkę inaczej 🙂 i zrobię portugalski twist na znanym klasyku. Co przychodzi mi na myśl w pierwszej kolejności?
PORTO… Aromatyczne, wzmacniane wino, produkowane na północy Portugalii, w dolinie rzeki Douro. Można by opisywać bez końca ciekawą historię, jak i proces produkcji tego trunku, ale skupmy się na cocktailu. A mianowicie nie zamierzam wymyślać za bardzo, bo mam na celu stworzenie czegoś, co każdy z was będzie mógł sam przygotować sobie w domu. A więc chwytam shaker w dłoń!

fot. Daria Bąk

Autorska receptura

Przygotowałam najpierw wszystkie ingrediencje: bourbon, świeży sok z limonki, syrop cukrowy, amaretto, angostura bitter, białko jaja oraz „nasze” porto. Wybrałam Porto Tawny, polecam! Nie ma sensu używania porto starzonego, ponieważ i tak go wymieszamy, a to i tak ma na swoim koncie 3 lata w beczce. Przynajmniej takie jest moje zdanie.
Na czym polega różnica pomiędzy klasycznym New York Sourem, a moją interpretacją tego cocktailu?
Dodam likier migdałowy i wymieniłam czerwone wino wytrawne na słodkie porto, o garnishu opowiem na koniec. Wlewam kolejno wszystkie ingrediencje:
🔶 40ml Bourbon
🔶 20ml Amaretto
🔶 15ml Porto Tawny
🔶 30ml sok z limonki
🔶 20ml syrop cukrowy
🔶 2dashe Angostury

Białko jaja
Przy wszelkich sourach stosuje zawsze „double shake”, tzn.: podwójnie shakerowany, pierwszy shake bez lodu, kolejny z lodem i moooocno wstrząsam, aby białko się odpowiednio dobrze ubiło. Do przygotowanego wcześniej schłodzonego szkła wypełnionego lodem przelewam mój cocktail o jedwabistej konsystencji z delikatną pianą. Skąd ona się wzięła? Z białka, które sprawia, że cocktail jest delikatny i aksamitny oraz spaja ze sobą wszystkie składniki. Zapamiętajcie jedną i najważniejszą zasadę: w cocktailu najważniejszy jest BALANS (nie byłabym sobą, gdybym tego teraz nie napisała). Zawsze to powtarzam!
Tutaj również nie jest inaczej. Sok z limonki kwasi, dla kontrastu i balansu pojawia się syrop cukrowy, Angostura zaciera wyczuwalną różnicę pomiędzy kwasowością, a słodyczą, białko łączy wszystko w spójną całość. Amaretto, bo migdały to pozostałość po rzymskich najeźdźcach w kuchni narodowej Portugalii. Na wierzch delikatnie dolewam Porto bezpośrednio po kościach lodu, tworząc warstwę unoszącą się na bursztynowym cocktailu, a pod pianą. Na nią sypię prażone migdały i dekoruję płatkami jadalnej róży, bo nie wiem dlaczego, ale Portugalia jak dla mnie jest bardzo romantycznym miejscem.

fot. Daria Bąk

W ten oto sposób powstał absolutnie kompleksowy i wyjątkowy Twist na New York Sourze, a wszystko to dzięki inspiracji do stworzenia niezwykłej historii.

Daria Bąk

Autor

Daria Bąk

Barman i manager baru z wieloletnim doświadczeniem, uczestniczka prestiżowych zawodów barmańskich World Class Competition. Obecnie współtworząca projekt Rafineria Smaku w Poznaniu. Przyjaciel ekipy Dram Explorers.