fbpx

Regiony Whisky Szkocja

Regiony Whisky w Szkocji: Highlands

10 marca 2018

Tagi: , ,

Dziś zaglądamy do największego obszarowo regionu produkcji whisky szkockiej, a jednocześnie do bodaj najbardziej malowniczej krainy Szkocji. Witajcie w Highlands.

Kiedy podróżujemy na północ Szkocji, prędzej czy później przy drodze natkniemy się na tablicę z napisem „Fàilte don Ghàidhealtachd – Welcome to the Highlands.” Trzeba jednak wiedzieć, że geograficzne Highlands niekoniecznie pokrywają się z regionem Highlands w rozumieniu Scotch Whisky Association. Ta wiedza jednak ma drugorzędne znaczenie. Dla naszych rozważań, Highlands to wszystko to, co na północ od Lowlands, z wyłączeniem opisywanego ostatnio regionu Speyside. Do Highlands należą również wszystkie destylarnie znajdujące się na wyspach. Poza, naturalnie, wyspą Islay, która posiada status odrębnego regionu. 

Zamek Eilean Donan – jedno z najsłynniejszych szkockich zamczysk. Czasem robi również za siedzibę MI6.

Granica między Lowlands i Highlands przebiega – tak z grubsza – od Greenock przy ujściu rzeki Clyde na zachód od Glasgow, obiega od północy Dumbarton, dalej na wschód i północny wschód do Stirling, a następnie dalej na wschód do Kinross. Od Kinross biegnie na północ wzdłuż drogi M90 do Bridge of Earn, po czym skręca na wschód wzdłuż brzegu rzeki Earn – aż do miejsca, gdzie ta wpada do rzeki Tay, a wraz z nią do Morza Północnego. 

Najbardziej różnorodny region, na którym znajdziemy wszystkie słynne szkockie jeziora, począwszy od ogromnego Loch Lomond, przez malownicze Loch Tay, potworne Loch Ness, aż do mistycznego wręcz Loch Assynt. Są tam niebosiężne góry, wyrastające czasami wprost z wody, z Ben Nevis – najwyższym szczytem Wielkiej Brytanii – na czele,  rozległe wrzosowiska i torfowiska oraz zapierające dech w piersiach doliny górskie, takie jak Glen Coe i Glen Etive. Uroda poszarpanego, często klifowego zachodniego wybrzeża fascynuje nie tylko zwykłych whiskopijców. W Highlands kręcono sceny do takich filmów, jak Prometeusz, 2001: Odyseja kosmiczna, Atlas chmur, Harry Potter, a nawet Walka o ogień. O takich typowo szkockich klasykach, jak Nieśmiertelny czy Braveheart już nie wspominając. W zamkach północnych Highlands swoje siedziby mieli zarówno włamywacze odgrywani przez Seana Connery (Osaczeni, 1999) czy nawet brytyjski wywiad MI6 z najsłynniejszym agentem świata , Jamesem Bondem (Świat to za mało, 1999). Do kompletu dorzućmy może kręconego w zamku Dunnottar Hamleta (w tej roli Mel Gibson), Local Hero czy Monty Python i Święty Graal. 

Skoro o filmach nakręconych w Szkocji mowa, to nie sposób nie wspomnieć o oryginalnym Kulcie (The Wicker Man, 1973) z Christpherem Lee w jednej z głównych ról, czy wreszcie bliższego naszym sercom „whisky dla aniołów” Kena Loacha. Choć akurat ten ostatni kręcony był częściowo w Lowlands, ale też w destylarniach Deanston i Balblair w Highlands.

Jak wspomniano, w skład regionu Highlands wchodzą również wszystkie destylarnie funkcjonujące na szkockich wyspach – od Arran, przez Jurę, Mull i Skye, po Orkady. W ostatnich latach pojawiły się też nowe destylarnie na Harris i Lewis w Hebrydach Zewnętrznych oraz Raasay, tuż obok Skye. Na Arran też trwają prace budowlane – wkrótce ruszy tam druga destylarnia na wyspie. 

Wiadukt kolejowy w Glenfinnan. Dobrze znany wielbicielom filmów o Harrym Potterze.

Podobnie jak w przypadku Speyside, niemal niemożliwe jest określenie stylu whisky z Highlands. Jak pisałem już na samym wstępie tych opowieści o regionach, w zdecydowanej większości przypadków nie da się już określić skąd pochodzi dana whisky, analizując tylko jej bukiet i smak. Znajdziemy tu i whisky produkowane z wykorzystaniem dymnego torfowego słodu, jak i łagodne delikatne trunki. Highlands mają do zaoferowania doskonałe whisky dojrzewane w beczkach po sherry, finiszowane w beczkach po winach, czy też takie, których smak i aromat zdradzają nadmorskie pochodzenie. 

Na samym południu regionu, przy samej jego granicy znajdziemy przepiękną destylarnię Glengoyne. To swego rodzaju ewenement – wytwarzana w Highlands whisky przetaczana jest na drugą stronę drogi do magazynów. Droga stanowi granicę między Highlands i Lowlands, więc whisky dojrzewa już w Lowlands. Jakby tego było mało, w czasie gdy wszelkie triumfy świętują whisky torfowe, dymne, Glengoyne swoją kartę przetargową uczyniła właśnie z braku tych akcentów. Jako jedyna marka whisky szkockiej stanowczo podkreśla we wszelkich materiałach reklamowych, że u nich używa się słodu suszonego gorącym powietrzem, nie torfem. I dobrze na tym wychodzą. Przy okazji – warto tu zajrzeć wędrując po Szkocji. Po prostu piękne miejsce. 

W drodze na północ regionu, poruszając się wzdłuż zachodniego wybrzeża, warto zatrzymać się na dłużej w Oban. Tutejsza destylarnia i jej produkty nie wymagają rekomendacji, ale miasteczko ma do zaoferowania dużo więcej. Tutejszy port promowy zapewnia połączenia z większością wysp w Hebrydach, a tuż obok terminalu… najlepsze na świecie, świeżutkie owoce morza wprost od lokalnego rybaka. Przejeżdżając przez Oban nie można się nie zatrzymać na ucztę z homarów, krabów, langustynek, przegrzebków i małży. Szczególnie, że owa uczta odbędzie się przy prostym stole rodem z podrzędnych piwiarni, pod gołym niebem, a w razie deszczu trzeba będzie chować się pod prowizorycznym zadaszeniem. Szkocja w najlepszej odsłonie!

W Dram Barze również możecie spróbować pysznych przekąsek. Propozycje projektu “Smaki Świata” doskonale wpasują się w nastrój każdego spotkania

Destylarnia Glengoyne w Dumgoyne. Jej magazyny celne znajdują się w regionie Lowlands, czyli… po drugiej stronie drogi.

Podróżując wzdłuż zachodniego wybrzeża Szkocji, trzeba wybrać się na którąś z wysp. Jako wytrawny whiskopijca polecam przede wszystkim Islay, o której mowa będzie szerzej w którymś z następnych odcinków. Jednak i inne wyspy mają tu sporo do zaoferowania. Z Oban można wybrać się promem na wyspę Mull, miejscami dziewiczą, niemal nieskalaną ludzką obecnością. Są tam dwa piękne zamki, a jedyne miasteczko na wyspie, nadbrzeżne Tobermory, zachwyca rzędem kolorowych, jaskrawo pomalowanych domów ustawionych wzdłuż nabrzeża. No i jest tam destylarnia. Tobermory, bo tak się również nazywa miejscowa wytwórnia whisky, produkuje łagodną, beztorfową Tobermory, ale także agresywną, zadziorną, dymną Ledaig. Dla tych, którzy za whisky nie przepadają – panierowane przegrzebki sprzedawane przy molo nie mają sobie równych. 

Dalej na północ znajdziemy miasteczko Fort William. Ważne jest nie tyle samo miasteczko, co góra, w którego cieniu się rozłożyło – Ben Nevis, najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii. Wprawdzie góra ma jedynie 1.345 metrów, to nie wolno jej lekceważyć. Po pierwsze dlatego, że owe 1.345 metrów to jednocześnie wysokość góry, jak i wielkość przewyższenia. Wspinaczka na jej szczyt zaczyna się mniej więcej z poziomu morza, a to więcej niż spacer na Rysy znad Morskiego Oka. Po drugie, ze względu na panujący tu mikroklimat, normą jest brnięcie po kolana w śniegu nawet w lipcu. Wielu było takich, którzy zlekceważyli Ben Nevis, a potem gorzko żałowali. 

Kolejną wyspą, o którą zwyczajnie trzeba zahaczyć podczas wędrówki po Szkocji, jest Skye. Połączona mostem ze stałym lądem na wysokości Kyle of Lochalsh, Skye zwala z nóg malowniczymi widokami, skalistymi, surowymi górami, niewielkimi jeziorami, formacjami skalnymi. Wspomnieć wystarczy Quiraing i Storr. Wspomnieć też trzeba destylarnię Talisker i obfitość ostryg w zatoce Loch Harport, nad którą leży destylarnia. 

Dalej na północ rozciągają się tereny wręcz bajkowo piękne i niemal zupełnie bezludne. Góry, jeziora, zatoki morskie, klify – niejeden serce zostawił właśnie w tej okolicy. Nie ma tu wprawdzie żadnych destylarni, ale nie znaczy to, że nie warto się tu wybrać. Jeśli jednak chodzi o destylarnie, przenieść się trzeba na wschodnie wybrzeże. A właściwie zacząć od Orkadów. Highland Park, najbardziej na północ wysunięta szkocka destylarnia to prawdziwa legenda. Korzysta z tutejszego torfu, który jest zupełnie inny w składzie niż ten z Islay, zawiera więcej wrzosów, a co za tym idzie, wytwarzana tu whisky ma niepowtarzalny aromat i smak. 

Legendarna destylarnia Brora, nieczynna od 1983 roku. Właściciel zapowiada jeje ponowne uruchomienie w 2020.

Jadąc na południe wzdłuż wschodniego wybrzeża natkniemy się najpierw na miasteczko Wick i destylarnię Pulteney. Choć w Wick miejscowa prohibicja obowiązywała dużo dłużej niż ta osławiona w USA, destylarnia przetrwała i dzisiaj cieszy się ogromną popularnością. Dalej będzie Clynelish i Brora – ta druga to prawdziwie kultowa destylarnia. Zamknięta w 1983, podczas kryzysu na rynku whisky, dzisiaj bije rekordy popularności. I ceny. Za butelkę trzeba nierzadko zapłacić grubo ponad 1000 funtów. Właściciel obydwu destylarni, koncern Diageo zapowiedział ponowne uruchomienie Brory w 2020 roku. 

Dalej na południe jest Glenmorangie, Teaninich, Dalmore – tutaj worek z destylarniami się otwiera na dobre, by zupełnie rozsypać w stronę dorzecza rzeki Spey, czyli regionu Speyside. Zanim jednak otrzemy się o Speyside, przejechać musimy przez Inverness. Miasteczko, jak sama nazwa wskazuje, położone jest przy ujściu rzeki Ness. A rzeka Ness bierze swój początek w jeziorze Loch Ness. Tak więc, jeśli komuś się marzy polowanie na słynnego potwora, ma stąd niedaleko. 

Dużo by mówić o tej części Highlands, która znajduje się na południe od Speyside. Większość Aberdeenshire, bo o nim mowa, dosłownie usiana jest zamkami, z których wszak słynie Szkocja. Znajdziemy tu zarówno dobrze zachowane, zamczyska, będące siedzibami starych rodów – ale przynajmniej częściowo udostępnione do zwiedzania – jak i przepiękne ruiny. Nie sposób nie wspomnieć o znajdującym się niedaleko Braemar zamku Balmoral, jednej z oficjalnych siedzib rodziny królewskiej. Na zawodach Highland Games w Braemar na widowni dostrzec można samą królową Elżbietę II. 

Jeśli chodzi o destylarnie tej części regionu, wspomnieć trzeba o Edradour, do niedawna najmniejszej destylarni whisky szkockiej. Nie wolno pominąć GlenDronach, z której pochodzą doskonałe edycje leżakowane w beczkach po sherry. Nie sposób zapomnieć o Glen Garioch, Aberfeldy, Tullibardine i wielu innych. Wspomnieć warto o browarze BrewDog, znajdującym się w niewielkiej miejscowości Ellon, niedaleko Aberdeen. Tam też niedawno uruchomiono produkcję whisky. Ich destylarnia, mieszcząca się w budynku browaru, nazywa się Lone Wolf. A jeśli mowa o browarach… to może lepiej w ogóle nie zaczynajmy. 

Highlands to dla wielu osób, w tym piszącego te słowa, prawdziwy raj na ziemi. Region, który potrafi chwycić za gardło swoim urokiem, i nie puścić przez długie lata. Nie potrafię zliczyć ile razy tam byłem. A nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu. Już w maju, na Hebrydy Zewnętrzne.

Wyspa Skye, iglica Old Man of Storr stojąca tuż obok wielokilometrowego uskoku tektonicznego.

Avatar

Autor

Rajmund Matuszkiewicz

Pasjonat Szkocji i szkockiej whisky. Autor pierwszej strony internetowej w języku polskim, poświęconej szkockiej whisky słodowej. Od 2000 roku odbył dziesiątki wypraw do Szkocji, odwiedził niemal wszystkie szkockie destylarnie, niektóre wielokrotnie.